niedziela, 29 maja 2011

W roli głównej...;)

... bluszcz, ponownie:) Tym razem zdobiący malutką komódkę, tworzoną z myślą o pewnej fance tej roślinki, z okazji rocznicy jej urodzin:) Jakoś nie po drodze nam się spotkać ale myślę, że wkrótce nadrobimy:) Postanowiłam więc pokazać efekt swojej pracy, może to przyspieszy nasze spotkanie...?;) Komódka niejako stanowi kontynuację mojej własnej fascynacji bluszczem, zapoczątkowanej nakastlikiem, który już tutaj pokazywałam. Całość mocno postarzona, poprzecierana, wycieniowana... tak jak lubię i wiem, że solenizantka również...;)



I jeszcze coś dla ucha...;)



Miłej niedzieli!

środa, 18 maja 2011

Zieloności i trochę o mnie … ;)

Strasznie się ociągałam z napisaniem tego posta, a to pogoda nie odpowiednia na zdjęcia a to brak czasu, albo weny… No ale nareszcie się zmobilizowałam. Dziś chciałam Wam pokazać herbaciarkę robioną na prezent. Od dłuższego czasu chodzą za maną zieloności, ale takie głębokie, ciemne, jak dno oceanu…:) Nie mając dokładnej wizji odcienia jaki chcę uzyskać zaczęłam eksperymentować, no i tak poszło…farba , bejca, przecieranie… nie sądzę, żeby mi się kiedyś udało uzyskać podobny odcień zieleni :) Ale efekt bardzo mi się spodobał, pierwszy raz skupiłam się na kolorze, a motyw pozostał na drugim planie. Najpierw chciałam ozdobić wieko cudną nimfą, ale stwierdziłam że nie każdemu się podoba twórczość Siemiradzkiego, już nie raz się przekonałam, że moja wizja nie koniecznie pokrywa się z wizją innych :) Więc zdecydowałam się na delikatną magnolię, w miarę neutralną , mam nadzieję, że się sprawdzi.



Już chyba zdążyłam Was oswoić z niektórymi moimi maniami:) Ostatnio zostałam zaproszona przez Anię z Pracowni  Filcer  do specyficznego wyzwania… mam opowiedzieć coś o sobie czego jeszcze nie wiecie. Miałam dylemat, bo nie wiem co byście wiedzieć chcieli, poza tym trochę tajemniczości nigdy nie zaszkodzi ...;) Ale dobra, oto kilka faktów o Bulmie :): mój Nick to imię bohaterki mojej ulubionej mangi „Dragon Ball Z”, utożsamiam się z nią trochę, bo tak jak ja jest uparta jak koza, zażarcie broni swoich przekonań, choć nie zawsze ma rację ;)  no i ma granatowe włosy - ja też, no prawie: czarno granatowe:)  Nie mogłabym żyć bez muzyki, oldskule rządzą, co tu dużo mówić ;) Poza tym kocham góry, rower, czarny kolor, skórę  i ćwieki… ale też cygańskie zamaszyste spódnice, orientalną czy „starą”  biżuterię, radiową 3kę, fantastykę, Marię Pawlikowską-Jasnorzewską i moje dekupażowanie :) Jestem idealistką, wszystko musi być tak jak trzeba albo wcale, nie cierpię  bylejakości. Mam tendencję do chomikowania i składowania przeróżnych artefaktów, które darzę wielkim sentymentem. Ulubione seriale i filmy (np. That 70s Show, Twin Peaks, Alternatywy 4, Miś, Powrót do Przyszłości, Wywiad z Wampirem, Władca Pierścieni)   męczę tygodniami  a nawet latami, mogę w nieskończoność oglądać  ich powtórki albo zapętlać płyty ukochanych wykonawców jak min. Kult, Led Zeppelin, The Doors, AC/DC, Metalica, Queen, Rage Against the Machine, Soundgarden i milion innych:)
To tak trochę o mnie, chyba wystarczy, żeby Was tak całkiem nie odstraszyć;)  Nie wyznaczam konkretnej osoby, zapraszam Was wszystkich, jeśli tylko macie ochotę  na podobne wyznania:)
Jeszcze z  cyklu dwa kółka kilka migawek z minionego weekendu, nareszcie udało  się wcielić w życie wyprawę na Skrzyczne, cudne widoki towarzyszyły nam  przez całą trasę. Na szczycie zachęceni pięknymi okolicznościami przyrody, mimo że widoczności nie była rewelacyjna, postanowiliśmy ruszyć dalej w stronę Malinowskiej Skały obierając  kierunek na Salmopol… cudnie było, jak zawsze… góry dają wolność, a to chyba najważniejsze:)
Na zakończenie, jeśli zdołaliście dotrwać ;)  muza z jednego  z wspomnianych seriali,  oczywiście w oldskulowym wydaniu ;) no to KISS…! :D



Pozdrawiam serdecznie!

piątek, 6 maja 2011

Na przekór sobie samej ;)

Bo właściwie to ja nie lubię lawendy:) Ani też „akordowej” pracy z powtarzającym się identycznym wzorem. A mimo to zrobiłam podkładki, sześc dokładnie i to z lawendą właśnie:) Doszłam do wniosku, że ten motyw mocno wycieniowany, odpowiednio sponiewierany, w zestawieniu z bejcą w kolorze dębu może wydać się całkiem fajny:) Sesja na trawce, bo szkoda nie wykorzystać takiej cudnej aury. Moje zwierzaki też wyglądają na zadowolone...;)


Żeby nie było tak całkiem antagonistycznie, na koniec jeden z bardzo „moich” kawałków :)




Słonecznego weekendu!

Google+ Followers

Obserwatorzy