czwartek, 13 listopada 2014

Bombka do kompletu...;)

Witajcie! Jak wspominałam, w tym roku bombek będzie tutaj sporo, wenę mam więc ciągle się tworzą nowe, na razie styropian (ciągle sprawdzam na ile da się go oswoić;) ale będą też plastikowe i szklane.... (czekam na przesyłkę;). 
Dziś bombka robiona do kompletu, duża, 12cm. Kiedyś podarowałam cioci ten retro komplet i tak jakoś mi się naturalnie skojarzyło aby z tym samym motywem zrobić dla niej bombkę;) No i zrobiłam :) Tym razem bez postarzeń, jasna wręcz błyszcząca przez (albo dzięki;) perłowej farbie. Poza tym konturówka i perełki w płynie. Mam nadzieję, że się spodoba;)

Serdeczności!



18 komentarzy:

  1. Bombka na pewno się spodoba, bo jest śliczna! Pięknie się na niej prezentują te róże :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest śliczna :) jakby się mogła nie spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. :) aż nie wiem co napisać... dziękuję!

      Usuń
  4. Ja cokolwiek robię to na styropianie i czasem aż się niektórzy dziwią, że nie widać, że to styropian - dla mnie nie ma w sumie nic trudnego w pracy ze styropianem, ale może po prostu trafiam na same dobrze zrobione bombki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam trochę tak, że nie mogłam się przekonać do styropianu, nie dlatego że się na nim źle pracuje ale dlatego że taki "mało szlachetny" :)
      Ale doszłam do wniosku, że można go porządnie obrobić więc działam dalej:)
      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  5. Fajnie wyszła! Kokarda mi się bardzo podoba! A widzę, że gusta muzyczne mamy prawie takie same:-:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Kokardka tak spontanicznie w zasadzie wyszła:) Fajnie, że kącik muzyczny przypadł Ci do gustu:)
      Serdeczności!

      Usuń
  6. Lekka i romantyczna... piękna. Bardzo dodaje jej uroku ta kokarda.
    Widzę, że całkiem oswoiłaś styropianowe kule. Kusi, patrząc na Twoje efekty ;) Czy możesz mi podpowiedzieć, czy jakoś specjalnie je przygotowujesz, dajesz jakiś grunt? NIe chcę się znowu zniechęcić na lata, jakby miała mi wyjść taka kaszana, jak poprzednio ;-)
    Ściskam czule ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie!
      Tak mnie jakoś wzięło w tym roku na styropianowe bombki, w sumie pierwszy raz je obrabiam, ale naprawdę nie nie jest to takie trudne, trzeba szwy zeszlifować - ja to robię pilnikiem do paznokci, później maluję 2 razy farbą do ścian (bo taka akurat mam) albo zwykłym akrylem (zazwyczaj na biało - tło później kładę inne kolory), nie stosuje żadnego specjalnego podkładu czy bazy, suszę nabite na patyczki szaszłykowe a później to już jak zwykle - co w duszy gra:) Spróbuj koniecznie, na pewno wyjdą pięknie!
      Serdeczności!

      Usuń
    2. Dzięki, Bulmo... Twoje są takie piękne, że chyba spróbuję ;)

      Usuń
    3. Koniecznie! czekam z niecierpliwością!

      Usuń
  7. Uwielbiam tę serwetkę i aż mnie o mało szlag nie trafił, że o niej zapomniałam w temacie bombkowym.
    Ale dzięki, że mi o niej przypomniałaś!
    Jak coś zdążę z nią zrobić to nie omieszkam napisać o inspiracji. :)
    Powiedz mi tylko jedno: po kie licho Ty ten styropian obrabiasz?
    No bo skoro dla udowodnienia sobie, że można okiełznać gada to popieram.
    Ale przecież to nietrwała materia pomimo wielu warstw różnych mazideł, którą ją pokrywamy.
    Nie szkoda tyle roboty dla czegoś co się szybciej zniszczy niż np. plastikowa, twarda kula?
    Nie mówię o akrylu, bo drogi niemiłosiernie, ale te plastikowe bombki można nabyć już za fajną cenę.
    Po drugie takiej styropianowej bombki bym nie pozwoliła dotknąć, bo nawet jak imituje kulę armatnią to po wzięciu jej do ręki od razu czar pryska, bo lekka jak piórko.
    Piszę to wszystko jako ta, która zrobiła w życiu kilkaset bombek styropianowych, czyli to nie jakieś tam czcze gadanie nie znającej tematu.
    I powiem Ci, że ten styropian rzuciłam w diabły, bo widzę co się z nim dzieje, że przechować trudno, bo tu się wgniecie, tam się spłaszczy, no same straty zamiast oszczędności.
    Patrząc na Twoje prace, aż mi się w żołądku gotuje jak pomyślę ile Cię to roboty kosztowało i że szkoda by było, żeby to przepadło w styropianowym żywocie.
    Takie przemyślenia mam przy południowej kawce i postanowiłam się nimi z Tobą podzielić.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! dziękuję, że zechciałaś podzielić się ze mną swoimi (bardzo trafnymi) spostrzeżeniami w temacie. Dlaczego oswajam te styropiany? A bo tak sobie wymyśliłam to obrabiam, żeby sobie samej udowodnić, że się da:) Wiem, że to materiał "łatwo - uszkadzalny" ale - wydmuszki gęsie również a trochę się tych jajec nafrezowałam:) Wiadomo - jajca naturalne ( styropiany tylko dla dzieci robię). Tak więc zamówiłam sobie plastikowe bomby i szklane - podzielę się przeżyciami jak obrobię:)))
      Serdecznie pozdrawiam i życzę udanego weekendu:)

      Usuń
    2. Popieram opinię Oli o styropianie :)
      Bulma, ale możesz jeszcze styropian potraktować szpachlówką, taką chyba rozwodnioną, wygładzić, szlifować, a potem masa lakieru i będzie dobrze... Kupa roboty, ale szkoda fajnych pomysłów, by nierówna baza je psuła :) Też wybrałabym już plastikowe, choć i one mają krawędzie do starcia...

      Usuń
    3. Dziękuję za dobre rady i opinie, bardzo się dla mnie liczą!
      Szpachlę na pewno spróbuję ale jak pisałam, czeka mnie praca nad plastikowymi i szklanymi, zobaczymy co z tego wyjdzie.
      Pozdrawiam!

      Usuń

Google+ Followers

Obserwatorzy